gru 01 2018 początki oszczędzania, krótkie wprowadzenie...
Komentarze: 0

Oszczędzanie, finanse, pieniądze, zarządzanie budżetem... pojęcia każdemu w mniejszym lub większym stopniu znane, ale często bagatelizowane, nie koniecznie miłe i jakby się wydawało potrzebne. Jednak w życiu każdego człwieka przychodzi dzień kiedy usamodzielnia się i z tymi pojęciami spotykać się zaczyna. Większość z nas, po wyprowadzce od rodziców, ma jakieś pojęcie o prowadzeniu finasów, wie, że kasa potrzebna w sklepie, spółdzielni i w zasadzie wszędzie. Niekótórzy z nas, w tym ja kiedyś, uczą się na własnych błędach, niby coś wiedzą, niby coś z tym robią, a efekt taki, że oszczędności marne albo ich brak. Pojawia się marnowanie funduszy, życie od wypłaty do wypłaty itp. Nie każdego spotyka zderzenie z betonem, ale i tacy są. Przychodzi dzień refleksji na co idą pieniądze, gdzie uciekają i dlaczego mino pracy ciągle mam ich mało.

Warto wówczas chwycić za kartkę i ołówek i wypisać sobie, zgodnie z prawdą ile wydajemy na:

1. czynsz i rachunki

2. raty - jeśli posiadamy jakieś zobowiązania

3. bilety/paliwo

4. jedzenie

5. chemię 

6. rozrywkę (szeroko pojętą, czyli wszystko co sprawia nam radość)

Tak... jest kartka, jest ołówek i jest pustka w głowie bo, skąd mam to wiedzieć ile wydaję??? OK, czynsz i rachunki prosta sprawa, sprawdzam na koncie, umowach itp, ok to wiem, zobowiązania, tak tu sprawa ma się podobnie, więc jupii kolejny punkt odhaczony, wow, nieźle idzie. Bilety i paliwo, o ile mamy miesięczne bilety to sprawa prosta, o ile zaś idzie o paliwo, tu może być ciężej. Można zajrzeć do wyciągów z karty i jako tako wiemy, chyba, że zawsze płaciliśmy kartą za paliwo wtedy sprawa prosta. 

Jedzenie, chcemia, rozrywka... tu zaczynają się prawdziwe schody. Często okazuje się, że to co nam się wydawało, że wydawaliśmy jest bardzo optymistyczną wersją i wręcz życzeniową. Tu też niby można sięgnąć do wyciągów i oszacować, że skoro w sklepie X wyszło za zakupy powiedzmy 250zł, a w sklepie Y 100 to idąc tym tropem i śledząc cały miesiąc powiedzmy, że w różnych sklepach wydaliśmy 1500zł. No super, ale ile z tego poszło na jedzenie? ile na chcemię? ile na artykuły rozrywkowe???

Tu z pomocą idzie domowa księgowość. Przez jakiś czas (dla chętnych i na stałę) warto zapisywać swoje wydatki wg. kategorii. Daje to nam pogląd na to co robimy z naszymi pieniędzmi. UWAGA zapiski muszą być szczere. Oszukiwanie w tym wypadku, można porównać do okradania samego siebie. 

Co nam to daje? A no daje nam to możlwość PLANOWANIA. Jeśli do tej pory wydawaliśmy lekką ręką nie wiedząc gdzie i na co, ciężko było coś odłożyć. Po około 3 miesiącach zapisków jesteśmy w stanie określić, że na taką, a taką kategorię wydaliśmy tyle, a tyle i jeśli wydaje się nam to kwotą ok i zgodną z realiami w jakich żyjemy to dobrze, choć wielu przeciera oczy ze zdziwnienia i po takich obserwacjach zaczyna cięcia. 

Zapisywanie dla samego zapisywania jest bez sensu, ale zapisywanie i analiza działa cuda. Po takich zapiskach często przychodzą inne działania jak np. planowanie posiłków, listy zakupów, rozważniejsze używanie samochodu, szukanie okazji czy promocji.... dużo zależy od naszego nastawienia do sprawy.

Nie namawiam nikogo do bycia sknerą, ale do szanowania siebie, swojej pracy i pieniędzy. Wiele pieniążków ucieka nam w głupi sposób, a można by je odłożyć i sporzytkować na coś co sprawi nam radość. 

Myślę, że słowiem wstępu taka ilość informacji wystarczy wink

Pozdrawiam serdecznie.

 

 

Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj nowy komentarz